Kilka kresek, 5 minut roboty

  • 06.05.2016
  • Zapiski
  • Krzysztof Bochnacki

Przez serwisy aukcyjne, i nie tylko aukcyjne, nieustająco przetacza się fala zleceń na logo. Zwykle ma być atrakcyjne wizualnie, proste w formie i… nie może kosztować wiele. Wszak logo to tylko kilka kresek, dla kogoś, kto ma pojęcie, to 5 minut roboty, więc dla zleceniodawcy oczywistym jest, że nie może dużo kosztować?

Czy dla projektanta także? Jak wytłumaczyć klientowi, na czym polega praca nad projektem znaku? Może w taki sposób?

Dostajemy brief

Dokument ten zawiera mnóstwo ciekawych informacji, które powinny pomóc w pracy projektowej. Mamy więc (w skrócie) informacje o firmie – branża, pozycja na rynku, otoczenie konkurencyjne; grupa docelowa; informacje o aktualnie posiadanych materiałach; potrzeby – zakres projektu, który ma być realizowany; oczekiwania i życzenia.

W pierwszym kroku przystępujemy do zapoznania z przesłanymi wytycznymi. Jeden dzień powinien wystarczyć, by zapoznać się z materiałem i przemyśleć dalsze działania. Zapisujemy więc, 1 dzień roboczy.

Krok drugi to znacznie dokładniejsza analiza materiału opisującego klienta oraz szerokie spojrzenie na segment rynku zajmowanego przez niego. Trzeba się przyjrzeć konkurencji, jej ofercie i wizerunkowi, trzeba dokonać swoistego ‘porównania’ firm. Zwykle ten etap zajmuje 3-5 dni. Nie będziemy drobiazgowi, zapiszemy 3 dni robocze.

Mamy za sobą lekturę briefu, z powodzeniem przeszliśmy etap poznawania konkurencji naszego klienta, zapisaliśmy kilka kartek wnioskami i pomysłami. Pora na

Opracowanie kierunków koncepcyjnych

W założeniu etap ten powinien zakończyć się określeniem dwóch, trzech motywów wizualnych do projektu, różnych od siebie, jednak zgodnych z wytycznymi. Aby ten cel osiągnąć, należałoby między poszczególnymi pracami zachować „odstęp”, by umysł zdążył się oczyścić z zapisanych już skojarzeń. Liczymy więc 3 kierunki koncepcyjne, dwa dni przerwy, razem, skromnie, 5 dni roboczych. Poczyniwszy powyższe ustalenia, możemy w końcu zająć się tym, co będzie widać – rysowaniem. Na opracowanie szkiców koncepcyjnych warto przeznaczyć nieco czasu, tak, by każda propozycja była od początku do końca przemyślana. Jeden ze szkiców będzie wszak bazą do powstania przyszłego znaku klienta. Zapisujemy 3 dni robocze.

Szkiców powstaje zwykle więcej niż byśmy się spodziewali, często gęsto jest tak, że jeden motyw graficzny ujawnia się w kilku (nastu) wariantach kompozycyjnych, na tym właśnie etapie szuka się odpowiedniego kroju pisma, tudzież szkicuje własne ‘literki’. Zarysowujemy więc kolejne kartki wirtualnego lub analogowego szkicownika, układamy elementy, przestawiamy je, szukamy odpowiednich kolorów i odcieni…

Tymczasem nieubłaganie nadchodzi kluczowy moment prac, musimy bowiem wybrać te pomysły i szkice, które dopracowane do postaci prezentacyjnej zostaną następnie pokazane zamawiającemu, by mógł zapoznać się z nimi i dokonać wyboru. Szlif, jak to szlif, nieco czasu zajmie, tu ma znaczenie każda kreska, więc trzeba przysiąść fałdów. Jednak nie będziemy rozrzutni i zapiszemy 3 dni robocze. Przed nami upragniona

Prezentacja projektów

Od dnia w którym otrzymaliśmy brief do momentu pokazania plansz klientowi minęło 15 dni roboczych. Uwzględniając soboty i niedziele, wychodzi, że pracowaliśmy 3 tygodnie kalendarzowe a to jeszcze nie koniec. Musimy przecież zmierzyć się z wrażeniami klienta, jego oceną przedstawionych projektów, jego uwagami i sugestiami a nawet oczekiwaniem zmian. To kolejne dni robocze, poświęcone na cyzelowanie kresek, skrupulatne dobieranie palety kolorów bazowych i uzupełniających…

Potem jeszcze czysto techniczne czynności w postaci opracowania dokumentacji, przygotowania plików, przygotowanie wydruków, próbek kolorów etc.

Dla potrzeb niniejszego felietonu uprościłem nieco i przyjąłem, że etap od prezentacji do zatwierdzenia projektu trwa 7 dni roboczych. W sumie więc mamy 22 dni robocze czyli kalendarzowy miesiąc. Na ile go wycenić?

W  sieci można znaleźć różne oferty i kwoty. Na przykład taka:
Patrząc na proponowane (w aukcji) ceny, sądzimy, że budżet wyniesie nie więcej niż 1000 zł,
lub taka:
Na logo możemy przeznaczyć 350-900 złotych

Mnóstwo kasy. Jednak by uzmysłowić, że powyższe wyceny są cokolwiek nietrafione, porównajmy z innymi profesjami.
Stróż. Przeciętna stawka godzinowa 7-8 PLN. By nie komplikować liczymy dzień pracy 8 godzin, żadnego zostawania dłużej. 22 dni pracy to 1232-1408 PLN.
Sprzedawczyni na kasie w markecie. Przeciętna stawka godzinowa 5,5 PLN. By nie komplikować liczymy dzień pracy 8 godzin, żadnego zostawania dłużej. 22 dni pracy to 968 PLN.

Nie uwłaczając wspomnianym profesjom, praca projektanta wymaga nieco wyższych kwalifikacji. Nie wspominam już o niezbędnym sprzęcie, oprogramowaniu. Co w konsekwencji przekłada się na zarobki. Powinno.

Więc ile?

Gros zlecających to właściciele firm lub kadra w nich zarządzająca. To ludzie wykształceni, posiadający niezbędne do wykonywanej pracy kwalifikacje oraz otrzymujący za tę pracę wynagrodzenie. Stosowne do pozycji w firmie i zajmowanego stanowiska. Z powodzeniem można poczynić założenie, że projektant nie ustępuje swojemu klientowi kwalifikacjami.

Mamy więc dwóch specjalistów podobnej klasy, tyle, że po przeciwnych stronach stołu. Co zatem zrobić, by klient uzmysłowił sobie ogrom kosztów jakie występują przy projektowaniu? Trzeba uśrednić padające propozycje.

Do średniej przyjąłem trzy najczęściej padające w przejrzanych ofertach kwoty.
300 PLN, 500 PLN, 1000 PLN. Średnia matematyczna 600 PLN.
Mało. Podbijmy więc do poziomu płacy kasjerki – 968 PLN.

a potem… zadać kilka banalnych pytań.

Czy zgodziłby się Pan/Pani pracować przez miesiąc za 968 złotych?
Jak zareagowałby Pan/Pani na propozycję pracy za 968 złotych miesięcznie?
Czy sądzi Pan/Pani, że DOBRY fachowiec byłby skłonny pracować za 1000 złotych miesięcznie?

Pytania można mnożyć. Jednak już te trzy wywołują rumieniec zażenowania, konsternację i kłopotliwe milczenie. Klient, tak pewny dotychczas swoich racji, gdy sytuacja zostanie odwrócona, nie wie co powiedzieć… milczy.

Epilog

Tak, może się zdarzyć, że wykonawcy uda się zrobić szybciej. Urwie jeden, trzy, może pięć  dni. Jednak przy wymagającym kliencie, a jestem przekonany, że każdy z nas jest wymagający, liczba detali, które trzeba będzie usystematyzować na to nie pozwoli, więc jeśli będzie szybko, to będzie byle jak. A przecież nikt z nas nie chce być byle jak traktowany…

 

Od redakcji
Tekst opublikowany 24 października 2010 na blogu Zapiski i Dywagacje, udostępniony Graffusowi dzięki uprzejmości autora.

Krzysztof Bochnacki

Krzysztof Bochnacki

Czasem coś napisze, czasem kogoś o coś zapyta.

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.