Portret w literaturze

Na lekcjach języka polskiego, wszyscy wałkowaliśmy literackie portrety postaci, analizowaliśmy i rozkładaliśmy na czynniki pierwsze, rzekomo jedynie słuszne, interpretacje ich zachowań i emocji. Postacie od prawa do lewa, kobiety i mężczyźni w każdym wieku i statusie. Portrety tworzone słowem, budowane literą, utwory gdzie obraz malarski staje się niekiedy przypadkowym okraszeniem tekstu w podręczniku.

Oczywiście zaraz zaprotestują poloniści i literaturoznawcy, podając przykłady malarstwa ściśle związanego z utworami pisarskimi, będące efektem natchnienia, inspiracji prozą, wierszem itp. Zgoda, jest wiele takowych. A teraz obróćmy sytuację. Literatura zainspirowana obrazem. Tu padną konkretne rodzaje utworów o obrazach zwane icones/ imagines, ekfrazy a nawet sonety i to jeszcze z czasów wiktoriańskich. Powstające do dzisiaj, o czym świadczy wiersz Jacka Kaczmarskiego Alegoria Malarstwa traktujący o obrazie Vermeera o tym samym tytule. Są to jednak, z zasady, mniej lub bardziej krótkie utwory. Co jednak z pełnowymiarowymi utworami literackimi na temat dzieł sztuki?

Hans Holbein the Younger, Study for the family portrait of Sir Thomas More
Hans Holbein the Younger, Study for the family portrait of Sir Thomas More, fot. Valora Bennett

Jednym z najstarszych utworów na temat obrazów w ogóle, jest zespół retorycznych opisów malowideł autorstwa Filostrata Starszego. Stworzone z zamiarem edukacyjnym zawierają antyczną koncepcję malarstwa. Dziś są śladem nieistniejących dzieł. Czasy nowożytne zaowocowały kilkoma dziełami na temat sztuki lub biografii artystów.

Wybił się oryginalnością Oscar Wilde tworząc Portret Doriana Graya. Utwór w którym główny wątek opiera się na obrazie, ściślej portrecie, w tajemniczy sposób zaczyna ukazywać prawdę na temat przedstawionej osoby. Balzac z kolei stworzył nieco krótszy od Portretu... utwór Nieznane Arcydzieło. Wraz z dużą dozą przemyśleń o tym co jest dobre lub złe w sztuce. Fikcyjne dzieła – portrety – zaczynają wpływać na ludzi wokół. Na twórców, na samych modeli, na postronnych widzów. Podejmowany jest wątek magii wizerunku ludzkiego, swoistego tabu realizmu. Wizerunek żywy, oddziałujący nie tylko estetycznie na widza, zmuszający do pewnych zachowań, wyzwalający określone emocje.

Ja, Mona Lisa, fot. St. Martin's Griffin
Ja, Mona Lisa, fot. St. Martin's Griffin

Są tez faktyczne portrety będące punktem wyjścia, inspiracją do całej napisanej historii. Malowidło wedle fantazji pisarza jest elementem wątku jaki nam przedstawia na kartach swej książki.

Przykładowo Mona Liza Leonarda da Vinci. Tylko należy pamiętać, że ona inspiruje autorów wszystkich gatunków. Wystarczy przytoczyć kilka książek, od mniej lub bardziej zbeletryzowanych biografii, analiz historycznych po, nawet, romansidła. Od Ja, Mona Liza Jeanne Kalogridis, przez Prywatne życie Mona Lizy Pierre'a La Mure po książkę zawierającą udaną merytorycznie analizę życia we Florencji, Mona Lisa – odkryte życie autorstwa Hales Dianne. Innym przykładem literatury zainspirowanej istniejącym obrazem jest Portret nieznanej damy. Autorka, Venora Bennet, wprowadza nas w świat edwardiańskiej Anglii i w pewien dramat życiowy malarza Holbeina. A wszystko w dobrze zarysowanych realiach historycznych. Zbiorowy portret rodziny Thomasa More'a stanowi zagadkę dla samych badaczy. Identyfikacja niektórych postaci i ich roli do dziś nastręcza trudności.

Odrębną, bardziej osobistą perspektywę literacką prezentuje książka Jerzego Pilcha, Portret Młodej Wenecjanki. Opierająca się bardziej na dramacie psychologicznym, stanowi płynne połączenie kilku form literackich, w których nie do końca wiadomo, kto rządzi w specyficznym związku emocjonalnym. Swoiste love story z elementami autobiografii, której wątek opiera się na podobieństwie bohaterki do postaci z portretu pędzla Durera.

Brustbild einer jungen Venezianerin, Albrecht Dürer
Brustbild einer jungen Venezianerin, Albrecht Dürer, Public Domain

Spisany m.in. przez Owidiusza i Apollodora mit o Pigmalionie był zainspirowany coraz doskonalszymi dziełami rzeźbiarskimi. Inspiracją dla literatury są materialne dzieła, co pokazuje tym samym zintegrowanie sztuk. Tyle, że w szkolnictwie kładziony jest nacisk w drugą stronę, przez co można odnieść wrażenie, że jest to jedyny kierunek. Ze szkodą dla poznania różnorodności świata sztuki.

Dorota Ułanek

Dorota Ułanek

Plastyk, historyk sztuki. Niezależny poszukiwacz i badacz. Zwolennik zrównoważonego zastosowania komputeryzacji w dydaktyce.

Absolwentka UAM.
Fotograf-amator.

Strona internetowa:
vodak.digart.pl

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.