Szkicując na boku...

  • 19.11.2015
  • Wizje
  • Krzysztof Bochnacki

Mówiąc szczerze ten temat wydawał się na początku bardzo prosty do ogarnięcia. Tu wyciąć, tam wyprostować i gotowe. Andrzej-Ludwik Włoszczyński o orle, iskrzeniu między wojewodą a marszałkiem oraz mnogości indywidualizowanych sylwet generowanych oprogramowaniem.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Krzysztof Bochnacki: Wspomniałeś wcześniej, że projekt Orli Dom, narodził się w wyniku posuchy, jako wypełniacz czasu wolnego. Skąd jednak taki właśnie kierunek?

Andrzej-Ludwik Włoszczyński: Z przypadku. Tak czasem bywa. W połowie 2006 roku znajoma drukarnia poprosiła o rysunek orła, czarno-biały, a właściwie narysowanie na bazie otrzymanego materiału, czyli jpg marnej jakości. Już wcześniej odrysowywałem orła 2 czy 3 razy, ale jakoś nigdy nie byłem zadowolony z efektu i nie archiwizowałem tych rysunków. Jakoś się udało zrobić na tempa, drukarnię gonił termin, ale zacząłem zastanawiać się dlaczego to wszystko trzeba odtwarzać, dlaczego nie ma jednego miejsca gdzie możnaby sobie pobrać taki plik. Pod koniec roku, taki traf, odtwarzałem, a właściwie upraszczałem nieco, rysunek naszego orła dla Urzędu Zamówień Publicznych. Miałem już swoje przemyślenia na temat szczegółów, ale to jeszcze było nie to. Przy okazji tej pracy okazało się, iż owszem jest plik tzw. orła pieniężnego, zresztą na jego bazie robiłem uproszczenie, ciekawostką jednak było to, iż plik był sprzedawany, przez jedną z instytucji, za bodaj 60,- zł. To także było zastanawiające czemu tak się dzieje. Zresztą później tych ciekawostek i braków wychodziło coraz więcej i więcej. Tuż po oddaniu orła nie miałem akurat zleceń, więc niejako z rozpędu pociągnąłem to upraszczanie naszego godła i… przeholowałem w tym nieco. Zabrnąłem w ślepą uliczkę. Zrobiło się toto dziwaczne i, mówiąc szczerze, nie proste a prostackie. Zacząłem więc robić to co powinienem od początku, gromadzić ikonografię i zagłębiać się w opracowania historyczne. Od czasu do czasu coś tam szkicując na boku.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

KB: Czyż nie byłoby lepiej skierować wzrok na coś łatwiejszego, zarówno od strony formalnej jak i technicznej?

ALW: Po pierwsze to trochę jest tak, że temat niejako wybrał mnie, gdzieś tam uwierając w mojej podświadomości. Po drugie – jakie są te prostsze tematy? Mówiąc szczerze właśnie ten wydawał się na początku bardzo prosty do ogarnięcia. Tu wyciąć, tam wyprostować i gotowe. Każdy temat, w który się nie wgłębimy, wydaje się prosty, schody zaczynają się wraz z poszerzaniem wiedzy. Tu doszła dodatkowa trudność, którą sam zresztą wyznaczyłem – projekt powinien być przyjazny każdej technologii i materiałowi, a to już trzeba niestety testować, choćby w ograniczonym zakresie. No i dodatkowo, skoro miało to być i użytkowe i niejako przykładowe, czego brak i jak to można rozwiązać, trzeba było także opisać, pokazać przy zmianach przykłady, a również pokazać stan dzisiejszy, czyli bałagan. A to już wypączkowało w kolejne nisze jak Godło Wojewody czy Księga tablic urzędowych, by nieco okrężną drogą dojść do koncepcji identyfikacji rządu w Godle Ministra. Bo takie zapchajdziury czasowe wciągają, w miarę odkrywania kolejnych pól, a jednocześnie pozwalają na zagranie na własnych warunkach i przy własnym określaniu zakresu projektu. Chociaż u mnie akurat to określanie zakresu jest czysto teoretyczne, bo już mam zapisane hasła do rozwinięcia w kolejnych niszach. Jeden z rodzących się, przy okazji prac nad herbem, pomysłów już zrealizowałem, choć to zupełnie niszowy temat, a jednak mnie korcił, i tak powstał System modułowej zmiany sylwety orła. Pomysł był w sumie prosty i nawiązujący do tej widocznej potrzeby indywizualizacji, zrobić godło dla każdego z ministerstw, takie samo a jednak nieco różniące się detalem. Do dzisiaj udało mi się wygenerować w tym systemie 2000 poprawnych sylwet, a jako że system pozwala na dodawanie kolejnych wersji modułów, można ich wygenerować znacznie więcej, włącznie z sylwetami historyzującymi. Taka zabawa, może nieco uciążliwa, bo robiona ręcznie, ale gdyby to oprogramować…
No i jeszcze wrócę do tych prostych rzeczy, o które pytałeś. Jedno nie przeszkadza drugiemu. W międzyczasie powstał min. Chopin czy Dzieci nasze. Oba znaki powstały szybko i szybko skończyła się z nimi zabawa. To jednak są tematy jednorazowe i niespecjalnie pozwalajace grać szerzej i dłużej, tak jak orzeł naszego herbu.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

KB: Zaraz zaraz… godło Wojewody? Godło Ministra?
Nie byłoby wygodniej, by jednak wszyscy urzędnicy, mianowani czy wybierani, posługiwali się tym samym i takim samym godłem?

ALW: Ależ nic temu nie przeszkadza, by posługiwali się jednym godłem. Pytanie czy musi to być takie samo godło jak prezydenta, czy może nieco inne? Moje koncypowanie w tym względzie zaczęło się od wojewody, okazało się, jak wiesz jest to administracja rządowa w terenie. W województwie marszałek dysponuje herbem województwa, wojewoda zaś powinien posługiwać się godłem RP, ale wojewodowie chcą czasem być bliżej ziemi którą zarządzają i dodają herb. Czasem nie dodają, gdy muszą o to prosić marszałka, a między nimi iskrzy.
Stąd pomysł pogodzenia tych dwu elementów, godła i herbu województwa, w jednym znaku dla wojewodów. Z ministrami to już był ciąg dalszy, czyli wizualne pokazanie co strukturą rządu jest a co nią nie jest, w sumie koncepcja identyfikacji wizualnej struktur rządowych. W obu przypadkach występuje godło, tyle, że z dodaną tarczą herbową na piersi.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

KB: Koncepcja wydaje się być słuszna, ale gdy spojrzeć na to szerzej, to nadmiar dostępnych wersji, może spowodować, całkowitą, i przy tym niechcianą, dowolność ich użytkowania. Jak wiadomo, czynnik ludzki jest zawsze najsłabszym ogniwem. Zmieni się wojewoda, zmieni się podejście.
Czy nie lepiej byłoby, zamiast mnożyć byty, zsyntetyzować całość do minimum, które pozwoli władzy być jednoznacznie identyfikowalną dla i wobec obywatela, bez konieczności oznaczania każdego urzędu, a jest ich wiele, inną wersją?

ALW: Naturalnie masz rację, czynnik ludzki jest nieprzewidywalny, dlatego w mojej koncepcji zmierzam do rozwiązania, które minimalizuje tenże czynnik, choć to trochę marzenie, czyli oprogramowania pozwalającego generować dokumenty/papeterie w sposób uniemożliwiający zmianę layoutu. Opisałem to w Godle Ministra. Co do mnożenia bytów, cóż obrałem taką drogę, choć mogłem inną, to jest ta główna zaleta pracy koncepcyjnej dla siebie, możliwość artykułowania koncepcji niekoniecznie do przyjęcia przez innych, ale jednocześnie wskazująca problem i potencjalne możliwości jego rozwiązania, pozwalająca na dyskusję w oparciu o pokazane rozwiązanie i rozważanie lepszego, bardziej spójnego.
Być może jest to mnożenie bytów, ale inna z rozważanych przeze mnie propozycji poniekąd też je mnożyła, chodzi o godło na apli ze zmiennym systemem barw. Barwa apli jest przypisana dla każdego ministra, oczywiście dla każdego inna. Godło się nie zmienia. Zwróć jednak uwagę, że tak naprawdę te różne wersje występują w godłach wojewodów, z racji zmienności herbów. W wypadku struktur stricte rządowych mamy raptem dwie wersje bo wyróżniłem, innym kształtem tarczy na piersi orła i innym układem w niej polskich barw, jedynie MON, MSW i agencje wywiadu. Nie ma więc oznaczania każdego z urzędów inną wersją, a jednocześnie takie oznaczenie pozwala zorientować się co w ramach tej struktury rządowej jest a co mnie jest, więc powinno to być ułatwienie dla przeciętnego Kowalskiego. W tej chwili ma z tym problem.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

KB: Jak mocno zawansowane są prace nad Orlim Domem? Jak wiele pracy jeszcze przed Tobą?

ALW: Z grubsza można powiedzieć, że zrąb już jest. Kolejne opracowania jakie chodzą mi po głowie są dwojakiego rodzaju – albo są konsekwencją tego co już jest, albo dotyczą spraw nazwijmy to ogólnie zasad posługiwania się godłem w sensie ogólnym, taka nieco regulacja, a może bardziej edukacja. Nie siliłbym się tu na określanie „jak wiele pracy” przede mną, bo to się dzieje dość spontanicznie i może też być tak, że uznam cały temat za zamknięty przechodząc do czegoś z  zupełnie innej bajki.

KB: Gdyby, powiedzmy dzisiaj, zgłosił się do Ciebie przedstawiciel premiera RP, z zamiarem zakupienia… czy to co jest, można z marszu wdrożyć czy trzeba jeszcze nad tym posiedzieć?

ALW:  Zaskoczyłeś mnie tym pytaniem, ale jak rozumiem chodzi o elementy zawarte w Godle Wojewody i Godle Ministra, bo to zakres mogący interesować kancelarię Premiera. Zatem rozważając serio to pytanie można powiedzieć tak – godła, tak jak i herb, są gotowe, ale do wdrożenia to trochę mało. Moje opracowanie, jakby nie było teoretyczne, pokazuje pewien kierunek rozwiązania problemu identyfikacji. Wdrożenie to już żywa materia, którą trzeba rozeznać dużo szerzej, sprawdzić pierwotne założenia i dostosować do niej. Trzeba pamiętać, że w moim opracowaniu ledwie tykam tej identyfikacji właściwie. Są założenia samego systemu oznaczania godłem, przykłady papeterii, ale to przecież czubek góry lodowej przy wdrażaniu.

Orli Dom, Andrzej-Ludwik Włoszczyński

KB: Odrzucając, mniej lub bardziej fałszywą, skromność, gdzie widzisz miejsce dla tego opracowania? Jako swojego rodzaju ćwiczenie i w dalszej kolejności po prostu materiał komercyjny, jako punkt wyjścia do dyskusji o jakości identyfikacji państwa polskiego…

…a może doszlifowane i przekazane do użytkowania?

ALW: Mówiąc szczerze każde z tych pól jest możliwe, na pewno jest to materiał do dyskusji, co nie wyklucza jednocześnie wykorzystania komercyjnego. O ile w tym pierwszym wypadku ważna jest część wprowadzająca, opisowa, bo mamy tam także pokazany stan obecny. W drugim wypadku, komercji, niespecjalnie ma ona znaczenie. W obu jednak wypadkach główną rolę grają projekty herbu i godła.

Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Projektant, ponad 40 pracy, min. w okresie PRL 10 lat spędziłem jako grafik w Państwowym Instytucie Wydawniczym, po transformacji 15 lat prowadziłem autorską pracownię projektową, 3 lata wykładowca identyfikacji wizualnej w Warszawskiej Szkole Reklamy. Ilustrator. Doradca. Obecnie freelancer i jednoosobowa orkiestra projektu Orli Dom.

Strony internetowe: www.alw.pl, www.orlidom.pl, e-alw.com.

 

Część I o początkach w zawodzie

Część II o działaniach niekoniecznie komercyjnych

Część IV o potrzebie posiadania logo

Krzysztof Bochnacki

Krzysztof Bochnacki

Czasem coś napisze, czasem kogoś o coś zapyta.

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.