Taki zen trochę...

  • 25.05.2012
  • Wizje
  • Krzysztof Bochnacki

PM Falcman - detal

Detal - głównie miejski, choć nie tylko, oraz architektura, w tym przemysłowa. Może dziwne połączenie ale te aspekty sie przeplatają. Wynikają z ogólnego zafascynowania kształtem i fakturą materii. Poszukiwania form ciekawych, a często pomijanych wzrokiem. Bo są zbyt codzienne, zbyt małe lub zbyt wielkie. Nieoczywiste. Z zafascynowania detalem, zbliżeniem czasem odrealniającym obiekt, sprowadzającym go do plakatowego zestawu linii i kolorów i jednocześnie szerszym kontekstem całej bryły budynku.
Architektura przemysłowa wynika z upodobania do silnych, prostych form. Metalu. Funkcjonalnego a "przypadkowego" piękna tworów inżynierii. Odkrywania piękna, zbalansowanych kompozycji w tworach zaprojektowanych z myślą nie o zdobieniu lecz o funkcjonalności.

PM Falcman - detal

Krzysztof Bochnacki: Gdy spojrzeć szerzej na fotografie z tej serii, mozna odnieść wrażenie, ze masz wbudowany radar wykrywający proste układy geometryczne. Mocno geometryczne.
A może jednak nie jest to łatwość a ogromny wysiłek?

Paweł M. Falcman: Zgadza się - mam. Częściowo wrodzony - każdy ma właściwy sobie sposób postrzegania świata, zwracania uwagi na jedne rzeczy, pomijanie innych lub patrzenia na obiekt w szczególny sposób - a częściowo pracowicie wyhodowany. Suma wpływów, fascynacji, upodobań, edukacji.

Część odpada od razu. Pozostałe lądują w przechowalni. Zaglądam do nich po miesiącu, dwóch. To czas na zapomnienie emocji towarzyszących ich robieniu.

Plakat, sztuka japońska, Kandinski, skandywnawski design, minimalizm, bauhaus i wiele innych - wszystko to przemieszane, przetworzone daje efekt jak widać.

PM Falcman - detal

Wynika z tego pozorna łatwość, ba wyczulenie na potencjalnie interesujące układy, ale potem pojawiają się schody, bo kompozycja szwankuje, czegoś jest za mało lub, częściej, za dużo albo tylko mi się wydawało i często po iluś próbach okazuje się, że nic z tego nie będzie.
A wreszcie sie trafia coś dobrego. I znów przymiarki, komponowanie, łażenie w kółko, tkwienie w zwykle niewygodnej pozycji...

PM Falcman - detal

I standardowo słyszę "Jak Ty te rzeczy znajdujesz? Ja bym nawet nie spojrzał(a) w tamtym kierunku" a potem "Jak przy czymś zamrzesz to pół dnia mija, stado słoni by Cię rozdeptało a byś nawet nie zauważył" oraz "Masz świadomość jak się ludzie na Ciebie patrzą jak się gapisz przez aparat na chodnik?". Tak to właśnie wygląda.

PM Falcman - detal

KB: Czyli jednak czujesz czasem, że ta pozorna łatwość, zdradliwie podpowiada banalne w formie i treści rozwiązania, które nie będą tak atrakcyjne dla Ciebie, widza, jak przewidywałeś?
Co zatem z dziesiątkami, ba, setkami nieudanych ujęć. Dwa kliknięcia i kosz, czy czyściec i oczekiwanie na odrodzenie w przetworzonej formie?
Dajesz nieudanym ujęciom drugą, trzecią, czwartą szansę?

Ale nie zaczynam z konkretną, betonowo niewzruszoną wizją, którą muszę zrealizować. Wręcz przeciwnie - dany obiekt działa jak katalizator reakcji.

PMF: Zawsze jest takie niebezpieczeństwo. Rutyny i zabrnięcia w ślepą uliczkę wyeksploatowanego tematu.
Ogladam sie nieustannie "z zewnątrz" czy jeszcze robię coś z sensem czy juz nudzę.
Kiepskie zdjęcia czeka kosz, bezlitośnie. Część odpada od razu. Pozostałe lądują w przechowalni. Zaglądam do nich po miesiącu, dwóch.
To czas na zapomnienie emocji towarzyszących ich robieniu. Widzi się je wtedy bardziej jako odbiorca, nie jak twórca. Jeśli nadal są dobre - zostają, jeśli nie - kosz.
Gdy po roku mówię: "O! Świetne zdjęcie. Ooo! To moje!(?)"  to znaczy, że są naprawdę dobre.

PM Falcman - detal

KB: Można wywnioskować, popraw jeśli się mylę, że jesteś zwolennikiem dyscypliny twórczej i podporządkowania wszystkiego wyznaczonemu na początku drogi celowi? Czy jednak ta dyscyplina wewnętrzna nie powoduje czasem, że zamiast popłynąć z tematem, w pozytywnym sensie popłynąć, stoisz w miejscu, bo to co jest, nie przystaje do założeń i trzeba od nowa szukać... początku?

PMF: Dyscypliny nie tyle twórczej co dyscypliny obrazu. W znaczeniu, że ma być dobry. Ale nie zaczynam z konkretną, betonowo niewzruszoną wizją, którą muszę zrealizować. Wręcz przeciwnie - dany obiekt działa jak katalizator reakcji. Rozpoczyna proces a ja staram się zachować otwarty umysł i reagować na to co dostrzegam. Płynąc właśnie. Taki zen troszkę. Można powiedzieć, że nie dążę do sztywno wytyczonego celu lecz patrzę, gdzie mnie droga prowadzi.

PM Falcman - detal

Paweł M. Falcman

Wpisuje się to wszystko w dzisiejsze tendencje pokazywania mikroświata, odchodzenia od ładności w stronę, hmm zużycia. Nie chcę powiedzieć brzydoty, bo to jest inne spojrzenie na rzeczywistość - dostrzeżenie piękna, tam, gdzie tzw. sztuka wysoka go nie widziała.
Takie przełamywanie wszelkich konwencji i wzorców charakterystyczne dla postmodernizmu - Joanna Korsan, Wratislavia Art.

Strona internetowa: Falcman/photos

Paweł M. Falcman

Paweł M. Falcman

Najczęściej są to fragmenty rzeczywistości, do ktorych można sobie dopowiedzieć całą historię. Zawsze w nich jest coś niejasnego, niepokojacego czasem, i człowiek jest zmuszony zastanowić o co chodzi.

To nie jest fotografia dla niewyrobionego odbiorcy, który musi mieć przedstawione jasno
i nie myśleć przy tym.
(Dana "Saga" Tomaszewska)

E-mail:
pmfalcman@gmail.com

Strona internetowa:
Falcman/photos

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.