Władczyni lalek

Ceramiczka, fotograficzka, lalkarka, zuch dziewczyna o wielkich oczach… Lubi materię gliny, styl retro, groteskę oraz zwierzątka. Sama ma coś z surykatki. Prywatnie wielbicielka twórczości Tima Burtona, Witolda Wojtkiewicza, Tadeusza Kantora oraz pasztecików z kminkiem swojej mamy.

 

„Jam – lalka. W mych kolczykach szkli się świat dżdżysty.
Suknia jawa atłasu ze snem się kojarzy.
Lubię fajans mych oczu i zapach kleisty
Farby – rumieńcem śmierci młodzącej mat twarzy (…)
 
Dziewczynce, co się bawi moim nieistnieniem,
Wdzięczna jestem, gdy w dłonie mój niebyt porywa,
I mówi za mnie wszystko, różowa natchnieniem,
I udaje, że wierzy w to, iż jestem  żywa (…)”
B. Leśmian

Ernest Radetzky
Ernest Radetzky

Mam przebłyski dzieciństwa. Statyczne lalki, matrioszki, porcelanowe figurki – skarby lat dziecięcych. Ta Przygoda rozpoczyna się właśnie tak, przebłyskiem – w czasie którego wolę się przyglądać niż bawić.
Odkąd sięgam pamięcią, zawsze pasjonowali mnie cyrkowcy i mimowie, ale największą frajdę sprawiały zabawy w teatrzyki, w których drewniana łyżka z dorysowanym grymasem pełniła rolę króla. Być może dlatego, że od dziecinnych lat byłam fascynatką postaci Statlera i Waldorfa z loży szyderców z The Muppet Show.
Bezpośrednia inspiracja, miała jednak miejsce 6 lat temu, podczas XI Międzynarodowych Spotkań Teatrów Lalek w Toruniu. Trafiłam wtedy na przedstawienie „Frankenstein" Stuffed Puppet Theatre z Holandii w wykonaniu Neville'a Trantera. Oniemiałam z zachwytu. Objawiła się bowiem mi cudownie plastyczna forma, nasycona ekspresją, która podziałała na wyobraźnię... Materia zastępująca na scenie pełnowymiarowych ludzi, podatna na imitację ożywienia, o bardzo wysokich jakościach wizualnych.
Od tej pory moje zainteresowania przybrały bardzo krystalicznych wizji…
Pasjami zaczęłam śledzić wszystkie wydarzenia kulturalne z zakresu teatru lalek, zgłębiając tajniki fenomenu tej materii. Szybko odkryłam, że gdy lalka idzie w parze z mistrzowską grą aktorską - można czynić cuda... Duże staje się małym, małe przejmuje rolę dużego.

don Sebastiano Pratsa
don Sebastiano Pratsa

Na potrzeby scenariusza animator przejmuje rolę lalki, sam się nią stając. Postać lalki i człowieka wzajemnie się uzupełniają - gdy bowiem animator nie może unieść się w powietrze, czyni to za niego lalka. Jakże to piękne, proste i czułe. Teatr lalek to przenież nie tylko symbolika postaci, ale i myślenia. Postanowiłam spróbować sił w tej materii sama.

Pomimo, iż zajmuję się tak naprawdę wieloma sferami sztuki - lalki są tym obszarem zainteresowań, które wyrażają moją osobę najpełniej. Są moją pasją i fascynacją wyznaczającą cele artystycznych poszukiwań. Każda z nich ma swoje nie bez znaczenia imię, posiada jedyną i niepowtarzalną historię, głębię, psychologię i ekspresję. Tajemnice znane tylko mojej osobie. Lalka, którą darzę szczególnym uczuciem – wszyte ma nawet serce. Nie lubię o nich rozpowiadać – to tak jakby się dziećmi chwalić, nie mniej cieszy mnie ich uznanie. Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać ich walory artystyczne, proponując współpracę. Jest to dla mnie niewątpliwie ogromna satysfakcja. Co mnie uderza najbardziej, to fakt, że przemawiają one do innych wzbudzając bardzo skrajne emocje. Niektórym moje lalki bardzo się podobają – jak mówią: zachwyceni są ich brzydotą, misternym wykonaniem, duszą jaka z ich twarzy wybija. Zdarzyło się też, że do łez wzruszały. Dla innych są po prostu smutne i przerażające. Nikt nie przechodzi w każdym bądź razie koło nich obojętnie.

Hermina
Hermina

Znajomy rzeźbiarz zwrócił mi uwagę na ich gesty – rozpostarte dłonie w błagalnym geście przytulenia. Czy samotność skazuje na wybór kogoś będącego jego własnym wytworem? Być może…
Dla mnie najistotniejszy jest jednak akt powołania lalki do życia. Nadaję jej formę, nadaję treść i odrębność. Symbolika odgrywa tu również znaczącą rolę.
Są milczącymi świadkami mojej codzienności – trudno byłoby mi się z nimi rozstać. Dlaczego je robię? Sama nie wiem – jest to trudna do zwerbalizowania potrzeba wyższa, pragnienie kreacji, chęć pozostawienia czegoś po sobie.
Marzeniem moim jest by pracować przy lalkowych filmach animowanych.
Oby się spełniło…

Natalia Karłowska

Absolwentka bydgoskiego PLSP o profilu Rzeźby, jak również toruńskiego WSP o profilu Działania Multimedialne. Stypendystka Marszałka Województwa Kujawsko – Pomorskiego w roku 2008/2009. Obroniła dyplom z fotografii otworkowej z wyróżnieniem, który doczekał się później swej ekspozycji w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu, jak również w Galerii Przedział w ramach Krakowskiej Dekady Fotografii. Na swoim koncie ma również indywidualną wystawę fotografii w BWA w Bydgoszczy. 

Pomimo, że artystka zajmuje się tak naprawdę wieloma sferami sztuki: fotografia, ilustracje, projektowanie graficzne, plakaty dla Toruńskiej Piwnicy Artystycznej, lalki i scenografia na zlecenie toruńskiego Teatru Lalek “Baj Pomorski” - rzeźba i ceramika (działania typowo manualno – przestrzenne) są tym obszarem zainteresowań, które wyrażają jej osobę najpełniej.

 

Od redakcji
Niebawem na łamach Graffusa wywiad z Natalią Karłowską.

Natalia Karłowska

Natalia Karłowska

Jej pasją są przede wszystkim lalki - jej dzieci, jak mówi... Każda z nich ma swoje nie bez znaczenia imię, posiada niepowtarzalną historię, emocje i ekspresję. To fascynacja wyznaczająca cele artystycznych poszukiwań.

Publikuje swoje prace na stronie lesley.digart.pl

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.