Zaczynałem od bazgrania po ścianie własnego pokoju

Można odnieść wrażenie, że maluje na wszystkim, co nawinie się pod rekę, ścianie, koszulkach, abażurach od lamp, kaskach, szkle. Na co dzień pracuje jako art director w dużej agencji reklamowej. W Rozmowie Graffusa, Rafał Szczepaniak opowiada o swojej twórczości i inspiracjach.

pan piesku
Pan Piesku

Julia Wizowska: Idzie sobie pokojowo nastawiony obywatel przejściem podziemnym na gdańskim Wrzeszczu i nagle widzi... zbójnicki malunek na ścianie. Pana współautorstwa mural przy schodach, zawiera cały komplet nietuzinkowych postaci: kowboj z bananem, krety, krzyczące kelnerki. Skąd pomysł na taki wzór w tym miejscu?

Rafał Szczepaniak: Pomysł pojawił się na kilka minut przed postawieniem stopy na peronie dworca. Prawdopodobnie wówczas powstał jeden element – facet w kapeluszu i z bananem w łapie. Resztę wymyślaliśmy wspólnie
z Alesią (www.alesia.pl) w trakcie malowania. Nie mam jednak pojęcia skąd pomysł – może ktoś w SKM-ce wcinał banana, może ktoś na peronie odpalał Marlboro. Pomysły krążą w powierzu, każde słowo, dźwięk, kształt mogą być inspiracją.
Inspiracje są też mniej subtelne i pochodzą z twórczośći innych.

nierybek
Nierybek

JW: "Więc wyjaśnię o co chodzi: do warzywniaka przyszedł kowboj
z przyszywanym bratem, do sióstr Izabeli i Renaty, co tam pracują,
za ogórkami. Jeden z braci już kupił banana, jedna z sióstr już przymknęła oczy i podwinęła fartuszek, kiedy z tunelu metra wyłoniły się wszystkowidzące krety; dwa zabrały się za Renatę, a jeden poczuł przypływ namiętności do kowboja, wyciągnął do niego łapki pełne miłości
i paznokcie pełne ziemi... Jednak bracia byli homofobami, w życiu nie widzieli nawet tęczy, poczuli promocję zboczenia i wyciągnęli pukawki, zupełnie inne niż te, na które czekały obie siostry" – taka historia, według Pana znajomego, miała się ponoć się rozegrać chwilę przed sceną uwiecznioną na ścianie.

RS: <Śmiech> Już zapomniałem o tym krótkim tekście, który napisał Mateusz Wójcik. Na co dzień jestem art directorem w duzej agencji reklamowej, aktualnie w reklamie wiekszość rzeczy musi być przemyślana
i logiczna, każdy element musi mieć uzasadnienie. Dlatego, gdy maluję dla siebie, pozwalam, aby kształty i plamy nie miały jedynego słusznego znaczenia. Zależy mi jedynie na tym, by to co tworzę pobudzało wyobrażnię, ale nie staram się jej ograniczać, nie zależy mi tylko na jednej intepretacji. Gdy malowaliśmy, nie myśleliśmy o opowiadaniu historii tylko o kompozycji i wypełnianiu pustej przestrzeni - także moja historia była zdecydowanie prostsza niż ta powyżej.

rysunek na ścianie

JW: Lubi Pan te ściany... widziałam „Pana chmurkę” - dużych rozmiarów grafikę na ścianie jakiegoś pokoju. Jak sądzę, to nie pierwsze i ostatnie tego typu dzieło. Wykorzystuje Pan mury własnego mieszkania, czy raczej stroni od awangardy w swoim domu?

Oprócz kilku elementów, których używam dość regularnie, wydaje mi się, że nie mam stylu.

RS: W swoim mieszkaniu mam aktualnie białe ściany i tylko jeden obrazek własnego autorstwa. Chcialbym mieć w domu murale, ale bałbym się, że dziecko mi je zniszczy.

Za to w pomieszczeniu, w którym pracuję niewiele zostało już pustej przestrzeni.

malowany kask

JW: Trzeba przyznać, że nawet osoby, które nie znają Pana z nazwiska, skojarzą prace – ma Pan dość charakterystyczną „kreskę”. Kwadratowe twarze, wielkie nosy – to z wizerunku postaci. Oprócz tego oczywiście wyraziste barwy. Długo to trwało, aż znalazł Pan własny styl?

RS: Posiadanie własnego stylu to jedna z rzeczy nad którą dość często się zastanawiam. Oprócz kilku elementów, których używam dość regularnie, wydaje mi się, że nie mam stylu. Chciałbym ciągle malować jeden obrazek, bo dzięki temu łatwiej jest zostać zapamiętanym i rozpoznanym. Ludziom łatwiej jest się zakochać w takiej twórczości. Mnie niestety trochę to nudzi i męczy, dlatego ciągle poszukuję czegoś nowego, ostatnio może trochę mniej. Może kiedyś znajdę wystarczającą ilość elemetów, aby móc z nich zbudować wszystko, co tylko zechcę i nie czuć się zbyt mocno ograniczony. Myślę, że to będzie właściwy moment, by powiedzieć, że posiadam swój styl.

Gdańsk Wrzeszcz
Gdańsk Wrzeszcz

JW: Od czego Pan zaczął przygodę z grafiką?

RS: Zaczynałem od bazgrania po ścianie własnego pokoju. Jednak najwięcej czasu spędzałem na przerysowywaniu różnych rzeczy: myszki miki, komiksów Butenki.

Rafał Szczepaniak

Rafał Szczepaniak

Zajmuje się rysunkiem, animacją, projektowaniem i multimediami.

Publikował m. in w Playboyu, Wysokich Obcasach, Dzienniku, A4, Machinie, Exklusivie.

Strona internetowa:
r.maks-zero.pl

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.