Zwykła zabawa formą

  • 01.06.2012
  • Wizje
  • Paweł M. Falcman

Portret do mnie "wraca". Zasadniczo nie nastawiałem się nigdy, nie dążyłem do fotografowania ludzi. Bardziej interesowała mnie materia nieożywiona - kształt, rytm, faktura, kompozycja.

Falcman - portrety

Ale oczywiście przydarzył się jeden portret, potem drugi. Podobały się. Ludzie przychodzą do mnie sami z siebie. Nie po zdjęcia klasyczne, typowe, glamour. Nie po formalne, uładnione obrazki. Przychodzą po coś innego. Coś swojego.

Falcman - portrety

Oczywiście robię też i te bardziej mainstreamowe portrety. Klasyczne, formalne, korporacyjne. Ale mam wrażenie, że nie to ludzi przyciąga.
Podstawą jest prostota. Skupienie tylko na osobie, medytacyjne wręcz. Oszczędne światło, czasem mocno przytłumione, powoli wydobywające z mroku twarz modela. Rysujące niespiesznie a łagodnie kształty, formy. Paradoksalnie używam krótkiego błysku flesza gdy celem jest wywołanie wrażenia "powolnego i leniwego" światła.
Prostota. Jedna, dwie lampy, subtelny akcent.

Falcman - portrety

Można zalać modela światłem, ustawić 6 czy 7 lamp. Pokazać dokładnie, poprawnie, wszystko. Można. Tylko czy trzeba? Jest masa takich zdjęć, fotografów. Po co mam powielać?

Falcman - portrety

Drugi trend w moich portretach to tak zwany sandwich, czyli złożenie dwóch zdjęć. Wzajemne przenikanie świateł, faktur. Nowe nastroje, znaczenia, metafory. Lub zwykła zabawa formą, bez doszukiwania się na siłę podtekstów. Proces powstawania takich obrazów jest już długi. Muszą zgrać się ze sobą dwa zdjęcia. Uzupełnić wzajemnie. Dać w efekcie nową jakość a nie pusty efekt. Często wracam do jakiegoś zdjęcia po wielu miesiącach, łączę z innym, którego widok gdzieś głęboko w głowie na wpół świadomie, intuicyjnie wywołał skojarzenie. Czasem oba znakomicie zagrają, czasem jest to zupełny śmieć. Nic na siłę. Zdjęcie nie musi być przetworzone. Może, jeśli na tym zyska. Jeśli nie - lepiej zostawić je w czystej formie.

Falcman - portrety

Paweł M. Falcman

Paweł M. Falcman

Nie jestem fotografem monotematycznym ani „monostylistycznym”.
W znaczeniu takim, że nie ograniczam się do jednego lub zaledwie kilku tematów np: akty albo pejzaże - i koniec. I wszystko na jedno kopyto. Interesuje, przyciąga moją uwagę wiele rzeczy, mam różne pomysły. Fotografuję wszystko, co tylko pobudza moje skojarzenia, co mnie zainteresuje. Staram się być czujnym obserwatorem – przyglądam się wszystkiemu i wszędzie. Nie mam też jednego zdefiniowanego stylu. Nie widzę sensu w produkowaniu całych serii omalże identycznych zdjęć. Każdy temat, obiekt jest inny. I w każdym poszukuję sposobu na właściwe jego oddanie. Każda rzecz wywołuje swoiste skojarzenia, przefiltrowane przez aktualny nastrój czy inspiracje.

Strona internetowa: Falcman/photos.

Paweł M. Falcman

Paweł M. Falcman

Najczęściej są to fragmenty rzeczywistości, do ktorych można sobie dopowiedzieć całą historię. Zawsze w nich jest coś niejasnego, niepokojacego czasem, i człowiek jest zmuszony zastanowić o co chodzi.

To nie jest fotografia dla niewyrobionego odbiorcy, który musi mieć przedstawione jasno
i nie myśleć przy tym.
(Dana "Saga" Tomaszewska)

E-mail:
pmfalcman@gmail.com

Strona internetowa:
Falcman/photos

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.