Komfort nierobienia

  • Wizje
  • Krzysztof Bochnacki

Pewnie każdy tak ma, że są sprawy, które go uwierają, albo chciałby coś w określonym temacie zrobić, a tu akurat nikt nie kwapi się ze zleceniem, pozostaje zrobić to dla siebie. Andrzej-Ludwik Włoszczyński o działaniach niekoniecznie komercyjnych.

pierwsza okładka w PIW, Andrzej-Ludwik Włoszczyński
pierwsza okładka w PIW

Krzysztof Bochnacki: Wspomniałeś, że Twoja kariera przebiegała z początku dwutorowo. Jeden tor to praca zarobkowa, tor drugi różne własne działania. Co myślisz widząc współczesnych młodych ludzi, wchodzących do zawodu, wiedząc, że oni, podobnie jak Ty lata temu, wydeptują te same ścieżki? Mam na myśli potrzebę szukania siebie równolegle z zarabianiem na siebie.

Andrzej-Ludwik Włoszczyński: W wielu wypadkach nic się nie zmieniło. Młodzi pracują w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, niekoniecznie mających związek z kreacją, a oprócz tego starają się robić swoje, po godzinach. Życie z własnej kreacji zaraz na początku drogi dostępne jest nielicznym. Inna sprawa, że to co nazywamy kreacją jest dość pojemnym pojęciem. Siedzenie w agencji reklamowej może oznaczać rozwój, ale i sztampowe powielanie schematów dzień po dniu. Dodajmy, za niewielkie pieniądze.

seria wydawnicza Wielka Historia Literatury oraz projekt sygnetu serii, Andrzej-Ludwik Włoszczyński
projekt serii wydawniczej Wielka Historia Literatury oraz projekt sygnetu serii

KB: W którym momencie, i jak to się stało, że to dwutorowe działanie zostało zdominowane przez pracę komercyjną na tyle, że poddałeś się temu bez oporu? Czy w ogóle poddałeś się temu bez oporu czy jednak miałeś obiekcje, chcąc zostawić sobie kawałek przestrzeni na coś niecodziennego i odmiennego od komercyjnej rutyny?

ALW: Rozumiem, że mówiąc o komercyjnym działaniu masz na myśli etatową pracę umożliwiającą kreację. Ta moja dwutorowość zarabianie/kreacja przeszła w jeden tor wraz z zatrudnieniem się w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Choć to też nie do końca tak. Zakres obowiązków na etacie nie obejmował kreacji, bardziej za to pomagał w „zdobyciu” zlecenia, nie tylko we własnym wydawnictwie, wszystkie projekty były robione na umowę autorską. Zatem, mówiąc szczerze, trzeba by uznać to także za dwutorowość. Ewidentnie jednotorowe były już działania w ramach własnego studia, prowadzonego przez 15 lat. Zresztą tak naprawdę nie do końca da się rozdzielić to wszystko, również te wcześniejsze prace, na dwa tory. Wszystko się jakoś zazębiało i wspomagało. Jedno dawało doświadczenia, które pożytkowane były wielekroć w drugim.

ilustracje dla dzieci do książeczek z klasyką polską, wydawnictwo KAW Wrocław, Andrzej-Ludwik Włoszczyński
ilustracje dla dzieci do książeczek z klasyką polską wydawnictwo KAW Wrocław

KB: Gdybyś miał określić liczbą, jak wtedy wyglądał podział – praca komercyjna / inne działania?

ALW: Hmmm… jak tu wyodrębnić pracę komercyjną czyli zarobkową na etacie np. w PIW, od pracy komercyjnej na umowę o dzieło? Powiem tak, etat do pracy na umowę o dzieło mniej więcej kształtował się jak 1:3, ale to bardzo przybliżony stosunek. Tym baardziej, że nie ujmujący prac własnych, dla siebie. Jeśli więc połączyć zarobkowe i zestawić z niezarobkowymi to mielibśmy circa 5:1.

KB: Jak dzisiaj wygląda ten podział?

ALW: Przyznam, że trudno odpowiedzie na to pytanie. Tak się składa, że jak jest zamówienie to zajmuję się całkowicie zamówieniem. A jak jest luz, wtedy przychodzi czas na własne pomysły, a czasem, po prostu, na odpoczynek. Nie da się więc tego podzielić i określić jakąś liczbą czy procentem. Dlatego prace nad Orlim Domem rozłożyły się na prawie 6 lat.

winieta pisma Informatyka Komputery Systemy, logo Centrast, sygnet serii wydawniczej LSW, Andrzej-Ludwik Włoszczyński
winieta pisma Informatyka Komputery Systemy, logo Centrast, sygnet serii wydawniczej LSW

KB: Pomimo pracy komercyjnej, nadal drzemią w Tobie pokłady energii, którą pożytkujesz na własne, niekoniecznie komercyjne działania. Co jest motorem napędowym – chęć spróbowania czegoś nowego czy może chęć pozostawienia po sobie wyraźnego, niezacieralnego śladu?

ALW: Hmmm… pracy komercyjnej nie traktuję jako czegoś wyczerpującego, raczej napędzającego, szczególnie od czasu kiedy nie muszę, jako freelancer, robić wszystkiego, byle zarobić. To duży komfort móc nie robić rzeczy, które nam nie leżą, choć przyznaję czasem ma to odbicie w zarobkach. Motorem napędowym moich własnych działań, mówię tu o projekcie Orli Dom, był właśnie taki okres posuchy, tuż po zamknięciu studia. Miałem trochę czasu dla siebie i na przemyślenie spraw, które nurtowały mnie już wcześniej. Dzięki temu właśnie powstał projekt Orli Dom, jako idealny wypełniacz między zleceniami komercyjnymi. Z czasem wciągnął na tyle, by stać się momentami pierwszoplanowym i powodować czasami nieprzyjmowanie zleceń, które mogły zakłócić prace nad nim. Był też drugi motor działania nad projektem Orli Dom, opisałem go w książce, czyli mielenie przez wszystkich ozorem, co by tu i jak by tu zmienić w naszym godle, ale tak naprawdę nikt nie pokazał tego całego spektrum zmian i braków wizualnie, co jak sam wiesz jest dużo łatwiejsze do zrozumienia niż same słowa. Zresztą pewnie każdy tak ma, że są sprawy, które go uwierają, albo chciałby coś w określonym temacie zrobić, a tu akurat nikt nie kwapi się ze zleceniem – pozostaje zrobić to dla siebie. I czasem to te kreacje do szuflady okazują się jak to ładnie nazwałeś „wyraźnym, niezacieralnym śladem”.

fragment plakatu Legnica Cantat, Andrzej-Ludwik Włoszczyński
fragment plakatu Legnica Cantat

Czy tak będzie z moim projektem Orli Dom? Nie wiem i mówiąc szczerze mało mnie to interesuje, choć przyznam, że opinia „przeszedł Pan tym do historii” nieco mnie porajcowała, to sądzę, że była komplementem na wyrost. Nie ukrywam, że w miarę prac nad tym projektem ogarniam coraz szerzej sprawę i jednocześnie widzę potencjał tego opracowania, niekoniecznie jako wprowadzenie go do użytku a właśnie jako materiał do dyskusji o naszych symbolach, prostowania błędów. Co będzie dalej nie wiem, może zabiorę się za kolejny temat dla siebie, już nie orli, który chodzi mi po głowie. Inna sprawa, że w głowie mam nie jeden a kilkanaście tematów do ogarnięcia, tak dla samego siebie, na zasadzie jak by to można ogarnąć i co z tego by wynikało.

Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Projektant, ponad 40 pracy, min. w okresie PRL 10 lat spędziłem jako grafik w Państwowym Instytucie Wydawniczym, po transformacji 15 lat prowadziłem autorską pracownię projektową, 3 lata wykładowca identyfikacji wizualnej w Warszawskiej Szkole Reklamy. Ilustrator. Doradca. Obecnie freelancer i jednoosobowa orkiestra projektu Orli Dom.

Strony internetowe: www.alw.pl, www.orlidom.pl, e-alw.com.

 

Część I o początkach w zawodzie

Część III o orle i Orlim Domu

Część IV o potrzebie posiadania logo

Partnerzy serwisu

  • Galeria 81 stopni