Kicz i znicz

  • 03.11.2016
  • Zapiski
  • Jerzy S. Tarłowski

Wszyscy święci dziś balują w niebie, złoty sypie się kurz… śpiewała Budka Suflera, a ja włóczę się po cmentarzach i zachodzę w głowę, czy to pies, czy to bies dekorował niektóre nagrobki.

Obchody dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek służą nam wszystkim za chwilę wytchnienia, poświęcamy ją najbliższym, którzy odeszli. Ten wyjątkowy czas refleksji, służy przede wszystkim dorocznym wizytom na cmentarzach, a dokładniej sprzątaniu i dekorowaniu grobów. Oczywiście pomijam fakt, że w języku potocznym oba dni zmieniły się w Święto Zmarłych. Co więcej, nawet nie będę wspominać o tym, że dzień wcześniej mały Bryanek stale prosi swą mamę o to, by pozwoliła mu przebrać się za monstrum i doprowadzić sąsiadów do białej gorączki dzwonkiem do drzwi i hasłem cukierek albo psikus. Z pewnością niektórzy mieli ten wyjątkowy zaszczyt, rozpocząć obchody Wszystkich Świętych od sprzątania po jakże uroczych i wyszukanych dowcipach rodzimych przebierańców. Konsekwencje powielania elementów popkultury mogły jednak przebić nowe formy dekoracji nagrobków lub zjawiskowy festyn pod Cmentarzem Bródnowskim w Warszawie.

Znicz patriotyczny, fot. Jerzy S. Tarłowski
Znicz patriotyczny, fot. Jerzy S. Tarłowski

O bródnowskiej la fiesta de la muerte (z hiszp. święto śmierci) po raz pierwszy dowiedziałem się w jednym z praskich liceów. Jako stały bywalec słynnych Powązek nie mogłem ukryć zdumienia, gdy roztoczono mi przed oczami wizję kolorowego, głośnego festynu, który odbywa się tuż pod cmentarną bramą. Co więcej jego ciąg dalszy w postaci balonów, gofrów i smażonych kiełbas znajduje miejsce na starej nekropolii. Niestety doba w te dni okazuje się być zbyt krótką na to, by móc uczestniczyć w tym niezwykle intrygującym wydarzeniu kulturalnym.

Różnorodne i niezwykle barwne formy dekoracji nagrobków natomiast mam okazję podziwiać na trzech różnych cmentarzach i w internetowych żartach. Prawdopodobnie nie uda mi się pozbyć z głowy widoku cmentarnych zniczy w formie bożonarodzeniowych dekoracji. Oczywiście rozumiem, że trzeciego listopada wszystkie witryny sklepów będą z pomocą głosu np. Sinatry śnić o białych świętach. Nie jestem jednak pewny tego, czy choinka, bałwanek lub Święty Mikołaj to aby na pewno dobry motyw na cmentarną ozdobę. Nieco lżejszą formę dekoracji stanowią rokokowe, plastikowe znicze w formie serduszek, świece ze złotymi amorkami itp. Z tego co wiem, w tym roku krzyk mody stanowił znicz patriotyczny. Jego kształt został uformowany w taki sposób, aby przypominał terytorium Rzeczpospolitej. Z informacji, które udało mi się znaleźć wynika, że potrafi się palić nawet do pięćdziesięciu godzin.

Figura cmentarna pomalowana farbą olejną, fot. Jerzy S. Tarłowski
Figura cmentarna pomalowana farbą olejną, fot. Jerzy S. Tarłowski

Oczywiście nie tylko znicze stanowią niezwykle charakterystyczne elementy dekoracji w stylu „modern folk”. Jednym z najbarwniejszych elementów wystroju współczesnych nekropolii pozostają wieńce ze sztucznych kwiatów. Z powodzeniem mogłyby one zdobić notatki Susan Sontag. Zielone przez cały rok, plastikowe kwiaty są specjalnie pokrywane ochronną warstwą parafiny, by ich uroda nie skłoniła nikogo do przeniesienia owej dekoracji na inny nagrobek. Co więcej w chłodne, listopadowe wieczory pokrywają się one błotem i liśćmi, które w połączeniu z parafiną sprawiają, że całość nabiera intrygujących tonów szarości i brązu.

Niemniej żadne ze wspomnianych wyżej zjawisk nie jest w stanie przebić, stale podziwianej przeze mnie, renowacji jednego z powązkowskich nagrobków. Wspomniana wyżej historyczna forma małej architektury cmentarnej, w celach ochronnych została, kilka lat temu, w całości pokryta farbą olejną. Dzięki temu rzeźbiony w piaskowcu krzyż z kwiatami wyróżnia się w cmentarnej alejce niezwykle jaskrawymi barwami. Większość nagrobka zyskała gładki, żółto-kremowy kolor. Rzeźbienia o roślinnych formach natomiast postanowiono wyróżnić poprzez pokrycie ich zieleniami i niezbyt dyskretną czerwienią. Pierwszego listopada dekoracyjny efekt jest oczywiście stale wzmacniany poprzez zastosowanie wspomnianych wyżej dekoracji.

Prawdopodobnie członkowie zespołu Budka Suflera śpiewając o Balu Wszystkich Świętych nie spodziewali się, że złoty kurz rozsypie się po polskich cmentarzach. W związku z tym zalecam, by listopad poświęcić na refleksję nad tym, czy w Zaduszkach chodzi o piorunujący jak Halloween kicz, czy refleksyjny znicz? Szczególnie, że tej cmentarnej mody krzyk może w końcu obudzić nawet umarłego.

Jerzy S. Tarłowski

Jerzy S. Tarłowski

Muzeolog, kulturoznawca.
Miłośnik architektury i historii Warszawy.

W wolnych chwilach społecznik, podróżnik, plastyk i bloger.
Absolwent UKSW.

Strona internetowa
sztukaterra.blogspot.com

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.