Zamiast kina... Neospasmina!

  • 08.09.2016
  • Zapiski
  • Jerzy S. Tarłowski

Zasugerowano, że w Warszawie powstanie prawdopodobnie pierwszy na świecie sklep spożywczy z salą kinową! Kto by nie chciał obejrzeć nowej Kung Fu Pandy robiąc zakupy podczas tygodnia azjatyckiego?

Dawno temu, to jest w latach 80-tych XX wieku pewna właścicielka willi wypełnionej antykami usłyszała od pomocy domowej, że powinna zmienić wystrój wnętrz w swoim domu. Zdumiona Pani wysłuchała wykładu pracownicy o tym, jak przestarzałym jest jego wystrój. Wszystko się kurzyło, brudziło i było zwyczajnie niepraktyczne. Przede wszystkim pomoc domowa sugerowała, że dom wypełniają niepotrzebne antyki. „Na co komu te starocie gdy można kupić nowe, piękne, błyszczące meble?” radziła pracownica.

Z tego co wiem, konserwatywna właścicielka zignorowała radę. Wolała swoje starocie od lakierowanych na wysoki połysk, powszechnie dostępnych mebli. Z pomysłu jej pracownicy skorzystał za to ktoś inny – właściciel słynnego Kina Femina. O tragicznej historii lokalu słyszał zapewne każdy. Zaczęło się od niewinnego pomysłu zastąpienia kina, sklepem spożywczym niezwykle popularnej w naszym kraju sieci.

Pamiątkowy przystanek przed dawnym Kinem Femina, fot. Jerzy S. Tarłowski
Pamiątkowy przystanek przed dawnym Kinem Femina, fot. Jerzy S. Tarłowski

Z założenia idea słuszna. Przecież kto normalny będzie szedł oglądać filmy, gdy lodówkę wypełnia jedynie światło? W praktyce okazało się, że istnieje grupa obrońców lokalu. Zebrali się i założyli specjalną stronę, która eksponowała hasło „Nie dla Biedronki w miejscu kina Femina”.

Głównym powodem sprzeciwu społecznego była historia miejsca. Kino znajdowało się w modernistycznej kamienicy z lat 30-tych XX wieku. Jego wnętrza zostały zaprojektowane przez Juliusza Żurawskiego. Mimo to, nie sztuka a historia przesądziły o wartości miejsca. W czasie okupacji niemieckiej budynek znajdował się na terenie getta warszawskiego. Szczęśliwie kamienica z kinem przetrwała wojnę i dotrwała do naszych czasów. Co więcej w 1991 roku umieszczono tam tablicę upamiętniającą artystów warszawskiego getta.

Jak wiadomo sam budynek nie stanowiłby przeszkody dla planów inwestycyjnych. Myślę, że większość z nas słyszała jak Jacek Kaczmarski śpiewał A mury runą. Problem stanowili niezadowoleni warszawianie, którym wszystko wiecznie przeszkadza. Wobec powyższego zasugerowano, że w Warszawie powstanie prawdopodobnie pierwszy na świecie sklep spożywczy z salą kinową! Kto by nie chciał obejrzeć nowej Kung Fu Pandy robiąc zakupy podczas tygodnia azjatyckiego?

Niestety ten pomysł spalił na panewce i doczekał się licznych żartobliwych komentarzy. Skoro natura pewnych zjawisk nie akceptuje, to trudną logistycznie sprawę mógł już rozwiązać tylko ciężki sprzęt. Pod koniec sierpnia wjechał na teren posesji, sprawił, że mury runęły i problem się rozwiązał. Spadł deszcz cegieł, fala krytyki i nic poza tym. Tym sposobem pomoc domowa z powodzeniem mogłaby pisać poradniki, a zamiast Kina Femina będą tematyczne tygodnie i na nerwy neospasmina.

Jerzy S. Tarłowski

Jerzy S. Tarłowski

Muzeolog, kulturoznawca.
Miłośnik architektury i historii Warszawy.

W wolnych chwilach społecznik, podróżnik, plastyk i bloger.
Absolwent UKSW.

Strona internetowa
sztukaterra.blogspot.com

Współpraca

Piszesz? Fotografujesz? Malujesz? Rysujesz?
Może projektujesz to i owo?

Daj się zauważyć!

Wystawa, wykład? Happening, konkurs?
Targi branżowe lub konferencja?

Dzieje się i nikt o tym nie wie?
Napisz do nas.